Dlaczego freelancerzy często źle wyceniają swoją pracę?
Projekt wydawał się opłacalny. Kilka poprawek. Parę telefonów. Eksport.
„Jeszcze jedna mała zmiana”.
Szybka odpowiedź klientowi na Messengerze.
Poprawa tekstu na stronie.
Render video w tle.
Po kilku dniach okazuje się, że projekt, który miał zająć kilka godzin, pochłonął ich kilkanaście.
I właśnie dlatego wielu freelancerów często źle wycenia swoją pracę, nawet jeśli mają dużo klientów i doświadczenia.
Spis treści
ToggleProblem zwykle nie zaczyna się od stawki
Większość osób pracujących projektowo skupia się głównie na:
- zdobywaniu klientów,
- zwiększaniu stawek,
- kolejnych zleceniach.
Sam przez długi czas myślałem podobnie.
Dopiero później zauważyłem, że największym problemem nie jest brak pracy. Problemem jest brak kontroli nad tym, ile czasu naprawdę zabiera codzienny workflow.
Bo praca projektowa bardzo rzadko wygląda tak, jak planujemy ją na początku.
„To tylko szybka poprawka”
Każdy freelancer zna ten moment 😄
„Możesz jeszcze lekko przesunąć logo?”
„Podeślij wersję pionową.”
„To będzie dosłownie 5 minut.”
„Jeszcze jedna mała zmiana.”
Pojedynczo brzmi to niewinnie.
Problem pojawia się wtedy, gdy takich „małych rzeczy” robi się:
- kilka,
- kilkanaście,
- albo kilkadziesiąt tygodniowo.
I nagle okazuje się, że:
- poprawki zajmują więcej czasu niż sama realizacja,
- komunikacja z klientem zaczyna rozciągać projekt,
- ciągłe przełączanie się między zadaniami zabiera energię,
- a dzień kończy się szybciej niż planowaliśmy.
Prawdziwy workflow freelancera wygląda inaczej niż na Instagramie
W internecie często widzimy:
- estetyczne biurko,
- spokojną pracę przy kawie,
- uporządkowany workflow,
- „produktywność”.
Rzeczywistość wygląda zwykle trochę inaczej 😅
Prawdziwy dzień pracy freelancera to często:
- Photoshop,
- DaVinci Resolve,
- Lightroom,
- kod,
- eksporty,
- Messenger,
- telefon,
- poprawki klienta,
- kilka projektów jednocześnie.
Sam pracuję projektowo jako:
- fotograf,
- kamerzysta,
- grafik,
- programista,
więc bardzo dobrze znam sytuację, kiedy pod koniec dnia człowiek czuje się zmęczony, ale jednocześnie trudno mu odpowiedzieć:
„co właściwie dziś zajęło tyle czasu?”
I właśnie wtedy zaczyna się największy problem.
Freelancerzy często pracują „na pamięć”
Bardzo wiele wycen powstaje po prostu „na oko”.
Po kilku dniach ciężko realnie ocenić:
- ile trwał montaż,
- ile czasu zajęły poprawki,
- ile było komunikacji,
- ile pracy pochłonęło przełączanie między projektami,
- ile czasu zabrały drobne zadania.
W efekcie:
projekt wydaje się opłacalny… dopóki nie okaże się, że zamiast planowanych 8 godzin zajął realnie 17.
I wtedy nagle:
- stawka godzinowa przestaje wyglądać dobrze,
- projekt zaczyna męczyć,
- a freelancer ma wrażenie, że ciągle pracuje, ale zarabia mniej niż powinien.
Największym problemem często nie jest lenistwo, tylko chaos
To była jedna z najważniejszych rzeczy, które sam zauważyłem podczas pracy projektowej.
Większość freelancerów:
- nie ma problemu z motywacją,
- nie boi się pracy,
- nie unika projektów.
Problem zaczyna się wtedy, gdy:
- wszystko miesza się ze sobą,
- projekty nachodzą na siebie,
- poprawki rozwalają plan dnia,
- multitasking zaczyna zabierać więcej energii niż sama praca.
W pewnym momencie człowiek bardziej „obsługuje chaos”, niż realnie pracuje nad projektem.
Właśnie dlatego powstał TimeKeeper PRO
Na początku stworzyłem go wyłącznie dla siebie.
Potrzebowałem narzędzia, które pomoże mi lepiej zobaczyć:
- jak naprawdę wygląda mój dzień pracy,
- ile czasu zajmują projekty,
- ile zabierają poprawki,
- gdzie realnie ucieka czas,
- jak wygląda workflow pomiędzy zadaniami i programami.
Nie chciałem kolejnego korporacyjnego time trackera.
Bardziej interesowało mnie:
- realne tempo pracy,
- historia dnia,
- rytm projektów,
- sesje pracy,
- mapa dnia freelancera.
Z czasem zauważyłem, że ten problem dotyczy nie tylko mnie.
Bo większość osób pracujących kreatywnie działa bardzo podobnie:
- kilka projektów jednocześnie,
- ciągłe przełączanie się między zadaniami,
- poprawki,
- eksporty,
- multitasking,
- chaos dnia pracy.
Świadomość czasu zmienia bardzo dużo
Dopiero kiedy zacząłem lepiej widzieć:
- historię dnia,
- sesje pracy,
- długość projektów,
- czas poprawek,
- rytm pracy,
zauważyłem rzeczy, których wcześniej kompletnie nie dostrzegałem.
Na przykład:
- które projekty są naprawdę opłacalne,
- które poprawki zabierają absurdalnie dużo czasu,
- kiedy jestem najbardziej produktywny,
- ile energii zjada samo przełączanie się między zadaniami.
I co najważniejsze:
przestałem pracować wyłącznie „na czuja”.
Na końcu dnia chodzi nie tylko o czas
Bo freelancerzy bardzo często nie tracą pieniędzy przez brak klientów.
Najczęściej tracą je przez:
- chaos,
- brak kontroli workflow,
- brak świadomości czasu,
- ciągłe rozpraszanie,
- źle oszacowane projekty,
- poprawki, które „miały trwać chwilę”.
Dopiero kiedy zacząłem lepiej widzieć swój realny dzień pracy, zrozumiałem jak dużo czasu nie znikało na samą pracę, ale na chaos pomiędzy zadaniami.
I myślę, że wielu freelancerów zna to dużo lepiej, niż im się wydaje.

